[ Pobierz całość w formacie PDF ]

czasie przechodzenia z jednego rzędu kamieni na drugi należy trzymać się ściany jedną nogą i
ręką.
Garus wzdrygnÄ…Å‚ siÄ™.
 Nawet gdyby sam Mitra kazał mi pełznąć po murze niby mucha, nie mógłbym tego
zrobić.
Zmiech Conana przypominał grzmot przetaczający się górskimi dolinami.
 Przyzwyczaiłem się do wysokości na urwiskach swego rodzinnego kraju. Czasami
miałem do wyboru, albo wspinać się, albo stracić życie. Popróbujmy nieco na twojej ścianie,
Torgrio.
3. MUR, NA KTÓRY NIE MOGAABY WSPI SI NAWET MUCHA
Kapitan straży zatrzymał Khafratesa przed komnatą królowej. Wśród niewybrednych
żartów na temat jego tuszy, medyk został poddany skrupulatnej rewizji. Potem ciężkie zamki
zostały otwarte i Khafrates wszedł do więzienia królowej.
Ciemnoskóra niewolnica, odziana w fałdziste szaty, poprowadziła go do wewnętrznej
komnaty. Mieszkanie królowej jak na więzienie było urządzone z przepychem. Zciany
zdobiły gobeliny z Iranistanu i Vendhii. Złote puchary i polerowane, srebrne tacki błyszczały
na malowanych półkach rzezbionych kredensów.
Połyskujące włosy płaczącej królowej Marali rozlały się płową falą na poduszkę i
luzno spływały w dół. Marala leżała na kanapie pokrytej turańskim złotogłowiem, ale
luksusowe posłanie nie koiło smutku młodej kobiety. Wzdychała żałośnie, a jej szczupłe ciało
drżało pod wpływem miotających nią emocji.
Niewolnica przemówiła delikatnie, ale z wyraznym zniecierpliwieniem:
 Pani! Przyszedł uczony doktor Khafrates. Czy raczysz go przyjąć?
Marala podniosła głowę i wytarła oczy chusteczką.
 O tak! Wejdz, dobry doktorze! JesteÅ› moim jedynym przyjacielem, tylko tobie
ufam. Możesz odejść, droga Rino.
Khafrates wtoczył się do komnaty, przyklęknął i stęknął, podnosząc z mozołem swe
opasłe cielsko. Marala pokazała mu, by usiadł na kanapie. Gdy doktor zajął miejsce, ujęła
jego ręce i powiedziała:
 Jak dobrze cię widzieć, doktorze Khafratesie! Ogarnia mnie rozpacz. Jestem tutaj
od miesiąca, bez przyjaciół, prócz ciebie i Riny. Zawsze byłam wierna Moranthesowi, ale
teraz jego zachowanie stało się nie do zniesienia. Rina mówiła mi, że ludzie Rigella w pałacu
i na ulicach opowiadają, jak mój mąż skacze, gdy Rigello strzeli palcami.
Musisz służyć mi radą, drogi przyjacielu. Wiesz, że mój ojciec nakłonił mnie do
poślubienia Moranthesa, by w Ophirze nie wygasł królewski ród. Nie zależało mi na królu,
znałam go zawsze jako słabego i zmiennego człowieka, ale spełniłam swój obowiązek. Myślę
nawet, że mój ojciec żałował, iż wydał mi taki rozkaz, ale nie mógł zdradzić swych
prawdziwych uczuć, gdyż król nie pozwoliłby mu dłużej żyć.
Gdy jednak przyszło, co do czego, nadzieje mego ojca na to, że nasz związek
zaowocuje silnymi książątkami Ophiru, okazały się płonne. Moranthes nie dba o kobiety.
Gustuje& mniejsza o to! Ma inne gusta. Potem moje kłopoty pomnożyły się, gdy rok temu
jakiś nikczemny łajdak ukradł mi Gwiazdę Khorali!
Khafrates przeczesał palcami brodę, co pomogło mu porządkować myśli. Królowa
nigdy nie rozmawiała z nim tak otwarcie. Nie był nadwornym medykiem, wykorzystującym
swoje stanowisko dla intryg, i z tego powodu pozwolono mu opiekować się uwięzioną
królową. I dlatego też otrzymał zadanie, które mógł przypłacić życiem&
Wspomniał niedawną rozmowę z olbrzymim, niebieskookim barbarzyńcą i
posiwiałym kapitanem straży, który w szczęśliwszych czasach zapadł w pamięć królowej.
Krew ścięła się doktorowi w żyłach, gdy pomyślał, jakie ryzyko podejmuje. Lecz tę piękną
kobietę, która teraz prosiła go o pomoc, darzył miłością od czasów, gdy była dzieckiem.
Niespodziewanie ogarnęło go zadowolenie, że zdobył się na odwagę, by przyłączyć się do
spisku mającego na celu jej dobro. Przesunął uspokajająco ręką po czole królowej i
powiedział:
 Niechże wasza wysokość nie poddaje się rozpaczy! Serce waszej wysokości
przeszywa smutek, spowodowany przez samotność i niesłuszne oskarżenie. Ale pomoc jest
bliżej, niż wasza wysokość myśli.
Królowa Marala usiadła, wyprostowała się i odgarnęła włosy z twarzy.
 Jesteś bardzo miły, Khafratesie. Ale musisz przyznać, że kiedy posiadałam
Gwiazdę, Moranthes lękał się jej mocy. Teraz już się mnie nie boi i nie dba o to, co się ze
mnÄ… stanie.
Khafrates wzniósł krzaczaste brwi.
 Zatem jaka była moc tego klejnotu, pani?
 Nie była, lecz jest, chociaż powszechna legenda mówi o niej nieprawdę  królowa
wzruszyła ramionami.  Moranthes wyobrażał sobie, że dzięki temu kamieniowi mogłam
zrobić niewolnika z każdego napotkanego mężczyzny. Wierzył w to bez reszty i gdy to doszło
do pospólstwa, ono również w to uwierzyło. Ale legenda kłamie.
Wstała, wyprostowała się i spojrzała twardo na medyka.
 Myślisz, że potrzebuję magii, aby nakłonić mężczyznę, oczywiście myślę o
normalnym mężczyznie, by był posłuszny mojej woli?
Chociaż Khafrates był stary, dobrze odczuwał moc emanującą z pysznie rzezbionych
rysów królowej i słodkich krągłości jej gibkiego ciała, którego kształty nie do końca
maskowała obszerna szata. Z pełnym przekonaniem potrząsnął przecząco głową.
 Opowiem ci pewną historię  rzekła Marala. W zadumie ściągnęła brwi i zaczęła
przechadzać się po komnacie.  Hrabia Alarkar, pradziad mojego pradziada, był pierwszym
właścicielem Gwiazdy Khorali. Swego czasu, a było to na długo, nim obecna dynastia
władająca Ophirem zasiadła na tronie, przemierzał on krainy Wschodu, w których nie postała
dotąd noga żadnego Ophiryjczyka&
Khafrates zakaszlał i wtrącił:
 Wasza wysokość, mam pewne nie cierpiące zwłoki wieści&
Królowa władczym gestem nakazała mu milczenie.
 Kiedy Alarkar wędrował przez dżungle Vendhii, natknął się na ruiny miasta
Khorala, zamieszkane jedynie przez starego pustelnika. Ów starzec umieraÅ‚ z gÅ‚odu, zÅ‚amaÅ‚
bowiem nogę i nie był w stanie uprawiać swego ogródka.
Alarkar opiekował się nim, póki święty mąż nie wrócił do zdrowia. Pustelnik pragnąc
okazać swą wdzięczność otworzył skrytkę ze skarbem pod posadzką zrujnowanej świątyni i
powiedział, że Alarkar może zabrać to, co sobie życzy. Mój przodek wybrał pierścień z
wielkim, dziwnym kamieniem, w którego szafirowym sercu, niczym gwiazda uwięziona w
krysztale, pulsował wieczny ogień. Alarkar postanowił zabrać jedynie ten klejnot. [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ocenkijessi.opx.pl
  • Copyright (c) 2009 - A co... - Ren zamyÅ›liÅ‚ siÄ™ na chwilÄ™ - a co jeÅ›li lubiÄ™ rzodkiewki? | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.